wtorek, 25 stycznia 2011

Enej na WOŚPie

Kapela się rozkręca coraz mocniej. Ostatnio zagrała na WOŚPie kilka piosenek. Niestety z nowej płyty, to też ich nie znałem za bardzo i nie mogłem sobie pośpiewać. WOŚP jako wydarzenie muzyczne nigdy mnie jakoś bardzo nie ustatysfakcjonował, ale lubię się tam przejść bo czuje tam odrobinę woodstockowego klimatu. Swoją drogą sympatyzuje też z samą akcją. Wiele osób uważa, że to jest bardziej show niż pomoc dzieciom, że sam koszt tej imprezy pochłania ogromne środki które można by przekazać na same cele... ale rzeczywistość tak wygląda, że ludzie wrzucają tam kasę właśnie z powodu tego show, nie dlatego, że kochają biedne dzieci. To te dzieci są tylko przy okazji, bo ludzie generalnie to mają to w dupie na codzień. A jak uważasz inaczej czytelniku to powiedz ile razy sam z siebie gdzieś kogoś wsparłeś? Dla mnie to jest piękne, że ktoś potrafi mode - bo to jest moda, ukierunkować dla dobrych celów. W ten sposób kapitalizm staję się dobry.
Popłynąłem trochę, miałem o eneju pisać, ale jeszcze zdążę - jutro idę na ich koncert do Medyka.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Enej

Ostatnio bardzo przypadła mi do gustu coraz bardziej znana olsztyńska kaplea ENEJ. Poznałem ich w tym roku na woodstocku, na koncert o jakiejś bardzo słonecznej jeszcze porze (chociaż na głównej scenie) namówiły mnie dwie koleżanki z okolic Olsztyna i nie żałuje. Bardzo skoczna, instrumentalna muzyka a do tego całkiem sensowne teksty. Ostatnio zagrali w warszawskim klubie Medyk i nawet bezpośrednio związaną z Olsztynem piosenkę Kortowiada śpiewała cała sala razem z wokalistą. Poświęcę im trochę miejsca na tym blogu.

wtorek, 30 listopada 2010

A oto i wyjaśniona zagadka :) orginał!

Okazuję się że utwór który ostatnio opisałem w kontekście happysadu to przetłumaczona
na język polski dość znanej angielskojęzycznej kapeli WEEZER której teledysk daje
w tym poście. Musze przyznać, że sam teledysk jest super, utwór jednak chyba wole
w polskiej wersji. Może to po przez sentyment do wspomnień z koncertu.

sobota, 23 października 2010

Mało znany kawałek

Dzisiaj przypadkiem trafiłem na kawałek który kiedyś miałem okazje usłyszeć - raz w życiu na koncercie. Wykonała go kapela happysad aczkolwiek to nie jest ich oryginalny utwór, przynajmniej ja go nie kojarzę z żadnej płyty, a i wokalista ze sceny zapowiedział, że nie ma go nigdzie i że go nigdy nie grał. Kawałek jest mistrzowski - tekst rozwala :)

w takie wieczory jak ten, mógłbym pisać listy,
mógłbym pisać wiersze, mógłbym być na mieście,
bo kto by zgadł, że odejdziesz po tym co przeszliśmy,
jakie mieliśmy szczęście.
no, ale nie jest mi tu ciszej czy puściej,
czy nawet smutniej.
no może tylko rzadziej patrzę w lustro, gdy zakładam dżinsy.

wcale się nie boję kobiet.
sam sobie mogę strzelić w głowę.
sam sobie chcę zniszczyć swoje życie.
nie chcę twoich rąk, ty siadaj obok!

i chyba jestem już inny, jakiś taki silny,
bardziej odważny, mobilny
bo takie mamy czasy i takie mamy dni.
a kiedy depiluję brwi dzwonek do drzwi,
to znowu Ty.
znów przebiegają myśli, bo kto by wyśnił,
że wrócisz, że będziesz.
a Ty mówisz mi: zapomniałam szminki.

wcale się nie boję kobiet.
sam sobie mogę strzelić w głowę.
sam sobie chcę zniszczyć swoje życie.
nie chcę twoich rąk, ty siadaj obok.
wiem, że potrafisz zrobić to jak należy się.
nie chcę twoich rąk, nie chcę twoich rąk
ja sam, ja sam,
już wiem

Każdy facet w sumie może się wczuć :)

posłuchaj na wrzucie



Tutaj jakaś próba :)



powyżej jest już happysad



I tutaj też, ale cholera wszędzie to nie przypomina tego koncertu na którym byłem w Warszawie.

piątek, 1 października 2010

Happy Sad

To będzie kolejna kapela o której zamierzam się trochę rozpisać na tym blogu. Zgodnie z tym co zapowiadałem odchodzę od zawężania tematyki tylko do kapeli Akurat bo mnie już nudzą, a co więcej z nowym wokalistą są tylko coraz gorsi.

Happysad są niemodni już raczej. To była kapela z LO. Ale i tak każdy w głębi siebie przyzna, że nadal uwielbia ich muzykę i budzi ona podobny sentyment jak offspring które oczywiście wszystkim się przejadło, ale przecież lubiliśmy ich muzykę! Happysad jest specyficzną kapelą. Muzykę mają nieskomplikowaną, taki rock trochę na regowych brzmieniach + solówka od czasu do czasu. Wokal w zasadzie o kiepskiej barwie głosu, tyle że nie fałszuję :). A teksty? Teksty są maksymalnie dziwne. Niby to skomplikowane a niby totalnie banalne. Co więcej są smutno - wesołe. Ale ostatecznie bardziej smutne. Podobno można oszaleć na punkcie brzydkiej dziewczyny i tak bym moją sympatie do happysad określił. Niemniej dają dobre koncerty, potrafią zabawić publiczność i chociaż widzę ich jedynie na juwenaliach, to właśnie w tym miejscu ich lubię.

sobota, 11 września 2010

Jakie kapele są z tej samej półki co Akurat?

Happysad?
Buldog?
Pidżama Porno?
Strachy na Lachy?
Enej?

Niedługo ten blog zostanie poszerzony o moje doświadczenia z tego typu zespołami. Określiłbym je wszystkie jednym mianem - grają na Juwenaliach :)

wtorek, 7 września 2010

Zastanawiam się nad zmianami na blogu.

Muszę się przyznać, że nie wiem czy potrafię jeszcze pisać o kapeli Akurat. Ostatnio byłem na ich koncercie i farsa. Zupełnie mi się nie podobał. Nowy wokalista jest jednak dla mnie nie do zniesienia, zepsół mi kapele z młodych lat... eh. W każdym razie koncerty - Akurat. Można potraktować tą nazwę jako pewną gre słów  tylko... a sam blog będzie dalej o muzyce rockowej i tych klimatach. Mam nadzieje, że nikogo nie rozczaruję tą decyzją. Jeszcze się zastanawiam, ale zapewne tak postąpie.